czwartek, 15 sierpnia 2013

Czeskie zamkowo-piwne wakacje

              W tym roku w trasę wakacyjnego wyjazdu wplotłem małe browary w zachodnich Czechach.
Pierwszą miejscowością, którą z Inką odwiedziliśmy, był czeski Loket. Malownicze miasteczko w kraju karlowarskim otoczone rzeką, nad którym góruje zamek z XII wieku.



         Nocowaliśmy w pensjonacie "Atmosfera" przy głównym rynku. Atmosfera w pensjonacie oraz miasteczku była niepowtarzalna, stwierdzenie "tu zatrzymał się czas" to za mało na określenie panującego tam klimatu.

           Przy wjeździe do Loket, zaraz za mostem, stoi niewielki lokalny browar Svatý Florian.


 



















   Piwo, wytwarzane z lokalnych surowców, nie jest pasteryzowane ani filtrowane. I znowu doznałem szoku smakowego, gdy spróbowałem Rubinowego. Pełne w smaku, wyraźnie słodowe, lekko goryczkowe,  a jednocześnie lekkie, pijalne.
Jak oni to robią?
Miałem szczęście, bo w browarze był piwowar, poprosiłem go
o przepis. Oczywiście powiedział, że to tajemnica,  ale po
tym jak oznajmiłem, że też robię piwo trochę zmiękł i napisał na
na "listku" proporcje i parametry warzenia mówiąc, że to tylko
dla mnie!


                                                                         












A jako zakąskę do piwa zamówiliśmy szynkę z kapustą i knedlikami, pycha :)


       W miasteczku znajduje się budynek, przy którym są różniste fajne starodawne ustrojstwa

 









                              
     

     ...po zatankowaniu, samochodu też - ruszyliśmy w dalszą podróż.
                              
  
      Kolejnego dnia dotarliśmy do Karlovych Var do browaru restauracyjnego Karel IV.
                                                             
















     Browar bardzo ładnie urządzony, ze smakiem, panuje w nim przyjemna atmosfera.














      Podawane tam piwa:                                  
Karel IV. světlý 11°
- piwo pilzneńskie typu niefiltrowanego wytwarzane ze słodu morawskiego i czeskich chmieli
Karel IV. polotmavý 12°
-  piwo bursztynowe, niefiltrowane, robione z czterech odmian słodu z posmakiem orzechowym
Karel IV. tmavý 13°
- mocne ciemne piwo, warzone z ciemnych słodów o lekko kawowym smaku
Karel IV. pšeničné 12°
- piwo górnej fermentacji lekko kwaskowate, orzeźwiające o posmaku bananowym
 
  
     


         







    




      Po krótkim odpoczynku wyruszyliśmy w stronę Pilzna, a po drodze odwiedziliśmy zamek i browar w Chyse. Historia grodu sięga XII wieku, gdzie w miejscu zamku stała warowna twierdza, która w 1467 roku została całkowicie zniszczona przez wojska króla Jerzego. Odbudowany w stylu gotyckim zamek zmieniał właścicieli, którzy przebudowywali go według swoich upodobań.


                                                                             







    
      Po spacerze w starym parku otaczającym zamek można wreszcie udać się do  Zamkowego Browaru na piwo warzone według tradycyjnych receptur.




          
               ...a jako zakąskę podają marynowaną w occie kiełbaskę o nazwie Utopenec



       Piwo produkowane w browarze godne polecenia, zwłaszcza Prokop 12° tmave - lekkie ciemne z charakterystycznym posmakiem palonego słodu i aromatycznym  žateckým chmielem.

 








      Po dotarciu do Pilzna zakwaterowaliśmy się w Pension City, znajdującym się w centrum starego miasta (swoją drogą, Iwia ma nosa do wyszukiwania fajnych miejsc do spania :).

     



         W Pilznie znajduje się wspaniała synagoga, druga w Europie pod względem wielkości.


    Po krótkim spacerze pojechaliśmy do dwóch podmiejskich browarów.
Pierwszy to Purkmistr ze starą karczmą, w którego ofercie jest 14 gatunków piwa w butelkach.


 















      Zamówiliśmy piwo pszeniczne typu bawarskiego.
Wcześniej nie przepadałem za tym stylem, teraz coraz bardziej mi smakuje.












     Po posmakowaniu piwa w karczmie można poczuć słód i chmiel całym ciałem w piwnym spa,
które znajduje się obok browaru.
 


     Niedaleko, jadąc na południowy zachód, w miejscowości Dobrzany przy rynku staromiejskim znajduje się Pivovar Modra Hvezda wytwarzający Dobrzańskie Piwo.













   







               
         Panujący tu leniwo - biesiadny nastrój błogo nas rozleniwił.

     Nazajutrz trzeba był się spiąć, bo od 10:00 można zwiedzać muzeum piwowarstwa w Pilznie i znany na całym świecie browar Prazdroj, w którym produkowany jest Pilsner Urquell.

 
               

       

             






                                                             
 
              




 















 








  









    W Browarze Plzeňský prazdroj w 1842 roku uwarzono pierwsze piwo dolnej fermentacji.
Drożdże fermentują brzeczkę w niskich temperaturach, dzięki czemu piwo nabiera większej głębi.
















               linia do napełniania puszek    


 
 



 




       Browar można odwiedzać większą grupą, nam się udało dołączyć do naszych rodaków ze Śląska, którzy tak jak my zwiedzali Czechy. Dzięki Panu tłumaczowi, który bardzo precyzyjnie wszystko objaśniał, zwiedzanie było jeszcze ciekawsze.

                                                                    
 
Na cześć uwarzenia pierwszej warki zbudowano ozdobną bramę.


                             












      Teraz obieramy kierunek na Czeskie Budziejowice... Po drodze urokliwe miasteczko Pisek, w którym mogę polecić starodawną Karczmę urządzoną w średniowiecznym stylu. Przy wejściu stoi karzeł, który nagania do środka gości packą na muchy. Turystę z XXI wieku wnętrza oraz sposób podawania jadła mogą przerazić.                  
 


      

          



























       Przed Czeskimi Budziejowicami na lewo od drogi E 49 na wzgórzu stoi zamek Hluboka.W XIX przebudowany na styl nowogotycki, a wzorowany na zamku królewskim Windsor.

 



 


















       Późnym popołudniem docieramy do Budziejowic gdzie będziemy mieszkać U Tri Sedlaku.
Pensjonat w centrum miasta z knajpą piwną na dole. Po zakwaterowaniu zaproszono nas na piwo.



    






   
                          






   
      Barman nalewał w ekspresowym tempie i  pomagał nosić kelnerce piwo zabierając na raz dziesięć kufli!




  
















Po krótkim spacerze zakotwiczyliśmy w kawiarence z widokiem na rynek, gdzie serwowano Kruszowickie.






 













        
      










       Nazajutrz mieliśmy w planach zwiedzić browar Budvar, ale wyjątkowo w tą sobotę Czesi zrobili sobie wolne od turystów, chyba z powodu panujących upałów :)
     Brak możliwości zobaczenia tego browaru zrekompensowała nam wioska o nazwie Trchave
Sviny a następnie Glokner Hostinski Pivowar w  miejscowością Mirkovice niedaleko Krumlova.






 
                                                                                

 



           







 












                                                                                                  

 






 















         Oprócz dobrego piwa można spróbować
gry w golfa na bardzo dobrze utrzymanych polach, a następnie zanurzyć się w drewnianej balii z piwem po kojącym masażu.






     W południe dotarliśmy do Czeskiego Krumlova w kraju południowoczeskim. Miasteczko leży nad Wełtawą wokół XIII wiecznego zamku.





                  
                                                                                       



 





































         Urokliwe miejsce, ale uliczki traciły swoją przepustowość dzięki turystom, którzy tak jak my
chcieli zobaczyć średniowieczne miasteczko wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
         Może dlatego dość szybko zmieniliśmy miejsce docierając do Kefemarkt w Austrii.
                                                                                        






                                                    

     spokojny zakątek ze starym     
lokalnym browarem podającym
nie tylko swojskie piwo, ale
również regionalne austriackie
słodkości...

    
                                                                   


     




















     Naprzeciwko Schlossbrauerei  znajduje         
 się XV wieczny zamek Weinberg.



          Nocujemy w Gutau na wzgórzu u Panstwa Friedl, którzy od 2006 roku wynajmują mały, dwurodzinny domek. Gerhard zaprosił nas na piwo, a następnie rozpalił grilla. Polecam to miejsce.


























     Rankiem ruszyliśmy do Salzburga. Po drodze krótki postój w Linz, gdzie urzekła nas uliczka z witrynami, w których wystawiają swoje miniaturowe prace miejscowi artyści.

 







   
                                                                                           



 


                                                                                    





         
        
                                                         
     Znużeni monotonią podróżowania trzy pasmową autostradą :), zjechaliśmy parę kilometrów przed Salzburgiem do Mondsee...



          Wreszcie Salzburg - najpiękniejsze miasto Austrii, choć nie oddają tego zdjęcia robione telefonem :)




                                                                                 







         Kolejnego dnia żegnany Salzburg z znikającymi wypiekami na policzkach i lekkim niedosytem.
Jedziemy teraz na północ do najdłużej średniowiecznej  fortyfikacji Europy. Zamek Burghausen wraz z
wszystkimi zabudowaniami, zbrojowniami, stajnią, kościołem, budynkami mieszczan liczy ponad jeden kilometr.
                                                               
                                                                            



 

   





 









  ...w Niemczech podobnie jak w Austrii, bardzo chętnie serwują precle, tym razem trafiły do zupy :)
    Po godzinnej podróży zatrzymujemy się w hotelu Schardingerhof w malowniczym austriackim miasteczku, które często jest nazywane barokową perłą nad zielonym Inn-em.



































 
                     podczas deszczowego popołudnia                      wspaniale smakuje pszeniczne

                                         

                                  
               
                                




      Rankiem jedziemy do Passau  w Niemczech. Dzięki ciekawej architekturze w stylu śródziemnomorskim i położeniu na skrzyżowaniu trzech rzek, miasto jest nazywane bawarską Wenecją. Minusem takiej lokalizacji są częste podtopienia, w czerwcu tego roku przez miasto przeszła największa powódź  od 500 lat.

 



 




















      W południe dojechaliśmy do bawarskiego kurortu Bodenmais. Jest to miejscowość wypoczynkowa, gdzie warzą piwo w browarze restauracyjnym Adam-Brau.                                      















































     Ostatni zamek na naszej trasie znajdował się w miejscowości Horsovski Tyn.





 
 

        Wreszcie docieramy do Chodovej Plany, małej miejscowości, gdzie będziemy nocować przed powrotem do domu. Znajduje się tutaj browar Chodowar stojący na granitowej skale, wewnątrz której znajdują się wykute prastare piwnice.
























                                                     
     Obok browaru znajdują się dwa żydowskie cmentarze,  nowy i stary.









                                                                               

  Wewnątrz skały, oprócz zbiorników, w których leżakuje piwo, znajduje się  restauracja, która oferuje regionalne potrawy.

 

 
















    Najstarsze wzmianki o browarze pochodzą z 1634 roku, kiedy to uwarzono 1900 wiader piwa.



 


 








                         
 Na "powierzchni", w starej słodowni znajduje się restauracja, obok łaźnie piwne,w których można zażyć leczniczej chmielowej kąpieli.


      Hotel Święta Anna, w którym nocowaliśmy, stoi w metafizycznym miejscu obok rzadko odwiedzanego kościoła, gdzie obszczekał nas wielki czarny pies. Dookoła stary zaniedbany park z wiekowymi lipami. Wieczorem do pokoju zaczęły zaglądać wielkie ponure  świerki, Iwia zaczęła się bać i kazała pozamykać okna. Następnie przypomniała sobie, że jesteśmy tu jedynymi gośćmi i właściciele pensjonatu będą chcieli... właściwie nie wiem co? - (naoglądała się za dużo horrorów ;)) zasnąłem. Rano przy śniadaniu po złych myślach nie było śladu, ciche pomlaskiwanie wyłączyło nocną wyobraźnię :)

     Samodzielne przygotowanie wakacyjnego wyjazdu
okazało się dobrym pomysłem. Oprócz fajnej wycieczki, podczas której odwiedziliśmy ciekawe miejsca, poszerzyłem swoje piwowarskie horyzonty obserwując kultywowanie tradycji warzenia piwa u naszych południowych sąsiadów.