niedziela, 17 sierpnia 2014

Wakacje w chmurach


    

     Wakacje w chmurach - taki obraz Słowacji zapisał się w mojej pamięci po tygodniowym pobycie w tym uroczym kraju. Zaskakujące były szybko pojawiające się chmury, które otulały góry oraz  intensywny krótkotrwały deszcz.



       Pierwszym miejscem, w którym nocowaliśmy był                  
Oravsky Podzamok. W tej małej malowniczo położonej
miejscowości znajduje się zamek orawski, który został
zbudowany na skale, nazywany jest również gniazdem orła,
ponieważ z jego wieży widoczna jest panorama kraju Żylińskiego.







                                                                                                  Dostępu do twierdzy bronił żelazny smok, natomiast niepokorni poddani w nagrodę byli przyozdabiani stylowymi czarmsami :)

 

       Na szczęście średniowieczni wojowie przed przystąpieniem do ataku na zamek mogli posilić się regionalnymi potrawami u pivovara Kasztelan znajdującego się u podnóża skały :)

 

 















Bardzo polecam Svetly leżak THURZO 12°
w pełni słodowy
i aromatyczny lokalnym chmielem, co ciekawe, średnio goryczkowy.









 ... przed snem ostatnie zdjęcie z hotelowego okna na czuwający nad okolicą wspaniały hrad.


         Kolejnego dnia pojechaliśmy do Vlkolinca - wsi, w której zachowało się 45 domostw charakterystycznych dla obszarów górskich Słowacji. Wioska stanowi skansen, a co ciekawe, prawie w całości jest zamieszkała.
W 1993 roku została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.


                                                                                                           




 



        ...w  drodze do Popradu odwiedziliśmy Demianowską  Jaskinię Lodową. Zwiedzanie jaskini było możliwe tylko w 60 osobowej grupie hałaśliwych rodaków, co okazało się dla nas egzotycznym doświadczeniem....

       Na drugi nocleg zatrzymaliśmy się w pensjonacie w Spiskiej Sobocie, historycznej, najlepiej zachowanej średniowiecznej dzielnicy Popradu. Charakterystyczną  cechą tego miejsca jest trójkątny rynek oraz wysokie dachy domów kryte gontem.
























... po haluszkowym obiedzie pojechaliśmy do zamku w Starej Lubovni, gdzie bednarz przygotowywał beczki dla zamkowego pivovara :).

   Nad miastem wznosi się 700 letni zamek Lubovnia zbudowany na przełomie XIII i XIV w.
Zamek pełnił obronną funkcję granic Węgier oraz szlaku handlowego wzdłuż rzeki Poprad.
























      .... jak przystało na wakacje w chmurach, nie brakowało dodatkowych atrakcji wizualnych.


     Po powrocie do Popradu krótka wizyta w Egidius Brewery,  który mieści się w centrum miasta, powrót do Spiskiej Soboty i degustacja zakupionego piwa  Egidius 11° svetly. Świeży, aromatyczny leżak z charakterystyczną goryczką, którą stanowi doskonałe wykończenie.



 




                                                                                             

     Trzeciego dnia, po drodze do Koszyc, odwiedziliśmy dwa malownicze miasteczka...
Spiską Novą Ves, gdzie znajduje się jeden z najdłuższych rynków w Europie o soczewkowatym kształcie oraz wspaniały teatr.


     oraz miasto Levocza, które największy rozkwit zanotowało w czasach najazdów Tatarów w połowie XIII wieku. Miasto leżało na skrzyżowaniu dróg handlowych i było centrum prowincji Sasów.





        Przed dotarciem do Koszyc postanowiliśmy zdobyć Zamek Spiski.
 


                                                                                       





        


      Gigantyczne ruiny zajmujące powierzchnię 4 ha
 są jednym z większych zespołu zamkowych
 środkowej Europy.
      Właścicielami zamku była m.in. rodzina Thurzo.








        Krótki odpoczynek w Preszowie - mieście bram.

          Docieramy do Koszyc, które jako pierwsze europejskie miasto otrzymało herb.
Wspaniała atmosfera w hotelu Złoty Dukat i "szorstki" klimat u pivovara Golem oraz wschodnia kuchnia Słowacji zapadają nam w pamięć.




     O poranku ruszamy do Bańskiej Szczawnicy, odwiedzając po drodze zamek Krasna Horka, który niedawno został strawiony przez ogień, trwa remont...





 

      Po stromym i krętym podjeździe docieramy do Bańskiej Szczawnicy. To wyjątkowe i słynne miasto. Jego sława wzięła się od złoży srebra, według legendy odkrytych na wzgórzu Glanzberg przez biednego hodowcę kóz. Na podstawie dekretu Marii Teresy z 1762 r. powołano w Bańskiej Szczawnicy Akademię Górniczą, która była pierwszą wyższą uczelnią techniczną na świecie.
10 grudnia 1993 r. B. Szczawnica została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.



















 stary zamek                                                                                 nowy zamek
        


 





    ...nasz penzion, polecamy, wspaniałe jedzenie oraz
obsługa, fajny widok  (po prawej) i to coś...





 

























      A jako dopełnienie obfitującego we wrażenia dnia, czekał na nas pivovar ERB.    




 













                                




































     Dzień piąty to droga do stolicy Słowacji, przez Nitrę, gdzie nad miastem góruje zamek Nitrzański, który powstawał w IX i XI wieku oraz słynna pijalnia czekolady.

 













 


















       Docieramy do stolicy, jedziemy do Muzeum Handlu, przy którym mieści się Muzealny Browar.


      Wspaniałe miejsce i atmosfera, sladek, który zdobył wiele nagród za swoje piwa nalewa nam bezpośrednio z tanków  próbki do degustacji, widać tu pasję i profesjonalizm!

 





  
       Leżak tmavy i svetly oraz India Pale Ale, klękajcie narody! :) Oczywiście, ja jako driver mogłem zanurzyć tylko nos w piance, natomiast Inka doznawała smakowych rozkoszy.
   Jedziemy do centrum Bratysławy, stare miasto, zamek, i jeszcze jeden pivovar.







       Bratysławski Mieszczański Browar to lokal z dobrym piwem i wspaniałym jedzeniem. Jedynym minusem są weekendowi  angielscy turyści, którzy "nieco" głośniej zachowują się od reszty gości.

    
    Iwonka jak zwykle znalazła fajny nocleg w centrum o nazwie Hotel Film, gdzie każdy pokój jest poświęcony innemu amerykańskiemu aktorowi, my spaliśmy u Richarda Gere'a.


      Trenczyn to kolejny cel  w szóstym dniu naszej podróży.  Po drodze planowaliśmy odwiedzić winnicę Elesko w Modrej na Małokarpackim Szlaku Winnym, ale w poniedziałek była zamknięta dla turystów. W kolejnej miejscowości o nazwie Casta pod zamkiem Czerwony Kamień poczyniliśmy zapasy w przydomowej winiarni Pegas-Peter Gazi a Syn.



 

      Następne miejsce to Smolenice i wspaniały zamek przebudowany przez członków magnackiego rodu Palffy w stylu romantycznym. Obecnie budowla jest własnością Słowackiej Akademii Nauk.

 


 
          Mini pivovar Sessler w miejscowości Trnava to przyjemne miejsce na obiad.


         Widok z okna pensjonatu w Trenczynie zapowiada kolejne ciekawe popołudnie...


         Przed wspinaczką mała regeneracja kofeinowa w stylowej kafejce Coffee Sheep.



       Zamek trenczyński jest największym hradem Słowacji, dominująca  wieża Mateusza pochodzi z XIII wieku. 
Na skale zamkowej jest wykuty rzymski pamiątkowy napis informujący o przybyciu II legii rzymskiej w 179 roku n. e.
....dostępu do klejnotów rodowych broni rzadko pojawiający się śnieżnobiały kozioł :)


 



     Po zdobyciu tak zaciekle bronionej zawiniętymi rogami twierdzy, przychodzi czas na odpoczynek w nowo otwartym Trenczyńskim Browarze Lanius, który znajduje się przy rynku.
  



     Pod wieczór wodnik Walenty wychodzi ze studni miłości i zaprasza do wieczornej toalety wszystkie młode kobiety z długimi włosami zaplecionymi w warkocz :)

















    Ostatni dzień to podróż do Terchovej przez Bojnice, gdzie znajduje się malowniczy zamek najchętniej odwiedzany przez turystów. Stoi w miejscu średniowiecznego drewnianego grodu.
     W XIII wieku został przebudowany na gotycki kamienny zamek, kolejni właściciele zmieniali jego wygląd do stylu romantycznego wzorując się na francuskich zamkach z doliny nad Loarą.


           Krótki postój na obiad w miejscowości Martin w Turcianskim piwowarskim domu.
        

           Wreszcie dojeżdżamy do Terchovej, gdzie swoje piwo warzy Pan Franciszek. Warzelnia Vrsky usytuowana jest na wzgórzu wśród stylowych drewnianych chat. Pan Franciszek zabiera mnie do piwnicy, gdzie stoją stalowe tanki i po kolei serwuje swoje piwa. Wiedząc, że ja też warzę, przychodzi do naszego stolika i opowiada o tajnikach, jakie posiadł  podczas 42-letniej pracy jako piwowar. Jego piwo Svetle 11° pachnie jak las po deszczu, jest doskonałe! Nieśmiało pytam o przepis i po chwili znam proporcje oraz surowce, z jakich zostało zrobione.



 










 


         Rankiem opuszczamy uroczą miejscowość w chmurach i Słowację, która okazała się bardzo ciekawym i przyjaznym krajem.
         Optymistyczne jest to, że powstaje tu coraz więcej mini browarów, które warzą wspaniałe lekkie piwa, z najlepszych surowców, czego miałem zaszczyt doświadczyć.